Wczoraj (4 czerwca) odbyło się kolejne spotkanie Beskidzkiej Grupy Modelarskiej. Frekwencja dopisała, powiem nawet bardzo.
Jak zwykle prace prowadzone były w podgrupach.
Na ostatniej imprezie w Kozach „Ludwikowice” były tak ustawione, że obsługa taboru odbywała się od strony lasu, powodowało to iż niektóre osoby miały problem z dostrzeżeniem sygnałów wyświetlanych na semaforach. Dlatego w jednej podgrupie pracowaliśmy nad powtarzaczem sygnałów z tej właśnie strony.





Grupa Wielkiego Elektronika mapowała dźwięki w dekoderze Zimo. Podczas gdy sam Wielki Elektroniki przymierzał się do nowej peleryny.



Mistrz Zielarz czuwał nad zazielenieniem kolejnej skrzynki.



Była też okazja do nabycia unikatowych pojazdów w ramach wietrzenia magazynów.

